poniedziałek, 22 grudnia 2025

STACHURSKY, GŁUBCZYCE, 07.10.2025

Na ten koncert bilet kupiłam spontanicznie. Dostałam powiadomienie mailowe o trwającej trasie koncertowej, wybrałam miasto, w którym zostały jeszcze dostępne miejsca, odczekałam i ruszyłam. Wiedziałam, że będę się przednio bawić, a wspomnienia zostaną ze mną na długo. Nie pomyliłam się!



Stachursky, czyli Jacek Stachurski to sceniczny wulkan. Mimo że w Głubczycach wystąpił solo,  zastąpił swoim urokiem cały zespół i zupełnie przestało mi przeszkadzać, że śpiewa do muzyki z podkładu. Najważniejsze jednak, że słyszałam jego głos, a samą gwazdę miałam na wyciągnięcie ręki. 

W tak kameralnych koncertach najpiękniejsze jest to, że możemy drugą osobę dotchnąć, porozmawiać z nią i poznać od strony, która przy stadionowych koncertach nie jest możliwa. Obiekt, w którym odbywał się koncert, bardzo szybko wypełnił się zainteresowanymi. Wśród nich pojawiła się mieszanka pokoleń. Moje miejsce znajdowało się pomiędzy osobami ode mnie starszymi, ale nie należy zapominać, że mam starą duszę, więc wszystko było na swoim miejscu.

Koncert był fantastyczny. Było dużo wspólnych śpiewów, zabawy, a nawet tańca. Stachursky spędził mnóstwo czasu wśród publiczności, opowiadał anegdoty, dzielił się historiami ze swojego życia, które z pewnością przybliżyły fanom jego postać.

Przekrój muzycznego dorobku artysty sprawił, że każdy podczas występu znalazł coś dla siebie. Sam Stachursky jest tak uroczą postacią, że mimo niewielkiego wzrostu, przekonał mnie do siebie. Ma hipnotyzujące spojrzenie, bardzo soczyste, brązowe, a może nawet piwne. Potrafi rozkochać w sobie fanki. Był świetnie ubrany, a jego długi kucyk wzbudził we mnie ciekawość. Zastanawiałam się, czy to jego prawdziwe włosy. Sztos!

Więcej Stachurskiego poproszę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz