Są takie koncerty, których pominięcie byłoby grzechem. Takim przewinieniem nie do wybaczenia. Przykładem może być występ Erica Claptona. Mistrza gitary, niedoścignionego symbolu muzyki rockowej na świecie.
Koncert odbył się w Tauron Arenie w Krakowie. Miejscu, które ma dobrą akustykę i przyjemnie mi się kojarzy. To właśnie tutaj byłam kiedyś na świetnym koncercie The Kelly Family, który otworzył mi wrota do częstszych wizyt w tym mieście. Jak zagrał sam Mistrz?
Wybornie! To jeden z tych koncertów, o których nie da się napisać źle. Grało w nim wszystko. Każdy dźwięk, każde słowo, zaangażowanie, a także publiczność, która wyraźnie przybyła docenić warsztat muzyczny, a nie stoić fochy i marudzić. Koncert był długi, konkretny i wypełniony dźwiękami, które zostają w pamięci na długo. Szczególnie jeśli słyszy się dobrze znane z radia hity, których usłyszenie na żywo dla wielu jest mrzonką.
Bardzo doceniam, że mogłam zobaczyć i usłyszeć tak wibitną postać sceny muzycznej, która jest dla mnie ważna i jest mi bliska. Eric Clapton to absolutna legedna!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz