Wrzesień obfitował w kilka ważnych, muzycznych wydarzeń. Zarówno tych bliższych, jak i dalszych. Pozwolił odwiedzić znane i lubiane miejsca, ale też poznać zupełnie nowe. Takim był dla mnie Bar u Kuby. Mimo że Opole znam i lubię, nigdy dotąd zbieranie muzycznych doświadczeń mnie w to miejsce nie zaprowadziło. Aż dotąd.
Papa D na scenę wyszedł z lekkim poślizgiem. Widownia była głośna, zagrzana do spotkania z legendą. Godzina koncertu nie należała do moich ulubionych, ale po raz kolejny w tym roku postanowiłam znieść tę niedogodność, nie pijąc przy tym kawy i nie wkładając pod powieki zapałek. Momentami stałam jednak wpółprzytomna. Obok mnie było nagłośnienie, więc musiałam czasem zatykać palcami uszy, aby nie oszaleć. I tak długo wytrzymałam, ponieważ prawie cały koncert stałam pod sceną w okolicy głośników i ludzi palących papierosy. Dławiąc się dymem tytoniowym i denerwując na co chwilę przechodzących obok mnie ludzi z obsługi, próbowałam, najlepiej jak tylko mogłam, zatracić się w muzyce. I udało mi się to, ponieważ słysząc takie klasyki jak "Nasz Disneyland" czy "Naj Story" nie da się inaczej. Całe ciało tańczy, w głowie pojawiają się obrazy przypominające momenty, w których usłyszałam te piosenki po raz pierwszy.
Oświetleniowiec też dał ciała, ponieważ wiązki światła centralnie trafiały w oczy widowni. Nie ma gorszej sytuacji niż bombardowanie zmęczonych od komputera oczu ostrym światłem. Jednak mimo wszystkich utrudnień uważam, że koncert wart był uwagi. Był przyjemny, a towarzysząca mu noc w miarę ciepła, jak na koniec września i pierwsze niskie temperatury nocą.
Widownia była raczej starsza, sporo ludzi stało za płotem, skąd zdecydowanie lepiej było słychać muzykę. Następnym razem rozpatrzę miejsce poza oficjalnym terenem imprezy, aby nie tylko lepiej słyszeć, ale też nie dusić się dymem papierosowym, czy nie przyjmować na twarz światła ze sceny.
Bar u Kuby to zdecydowanie nie miejsce dla mnie, choć koncerty w tego typu melinach przypominają mi moje koncertowe początki.
Początki, bez których dziś nie byłoby koncertów stadionowych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz