Jako małe dziecko zgadzałeś się z tym, co mieli do powiedzenia starsi ludzie. Było to przypisane dzieciństwu. W późniejszym etapie życia, gdy już pojawił się zalążek buntu, zgadzałeś się ze zdaniem innych, bo tak było prościej. Chęć posiadania spokoju jest większa, niż chęć wiecznego argumentowania swoich tez. Też tak robiłam. Do czasu. Ponad rok temu coś we mnie pękło. Jak już pękło, to się tak za przeproszeniem rozdupcyło, że nie ma już co zbierać. Sprzeciw zawładnął moim życiem.