Ostatni tegoroczny koncert w łódzkiej Atlas Arenie, która niewątpliwie wiodła w tym roku koncertowy prym, należał do zespołu The Offspring. Mocne brzmienie, lekka sceniczna wariacja i dużo hałasu. Jak to zniosłam?
Ostatni tegoroczny koncert w łódzkiej Atlas Arenie, która niewątpliwie wiodła w tym roku koncertowy prym, należał do zespołu The Offspring. Mocne brzmienie, lekka sceniczna wariacja i dużo hałasu. Jak to zniosłam?
Zespoły grające muzykę z pogranicza popu i rocka mają to do siebie, że zaskarbiają sobie uwagę dwóch różnych grup fanów (a może i więcej!), dzięki swojej elastyczności, a przy tym zachowaniu profesjonalizmu W Polsce takim gagatkiem jest Krzysztof Zalewski, który świetnie świewa i równie świetnie wygląda, a od fanów odpędzić się nie może. Ameryka ma takich perełek wiele, ale dziś będzie tylko o jednej.
Mojego koncertowego wariactwa ciąg dalszy. Prosto z AC/DC pojechałam do Łodzi, bo tam czekał mnie zupełnie inny klimat, mniejsze korki i ładniejsza pogoda. A na scenie? Lionel Richie!
Ten rok zaowocował w koncerty amerykańskich gwiazd. O ile trzeba im przyznać, że dają świetne show, zupełnie odbiegające od polskich standardów, o tyle zdecydowanie przesadzają one z godziną koncertu. Zespół Limp Bizkit, który pojawił się w łódzkiej Atlas Arenie, w tej kwestii pokonał wszystkich konkurentów.