Ostatni tegoroczny koncert w łódzkiej Atlas Arenie, która niewątpliwie wiodła w tym roku koncertowy prym, należał do zespołu The Offspring. Mocne brzmienie, lekka sceniczna wariacja i dużo hałasu. Jak to zniosłam?
Ostatni tegoroczny koncert w łódzkiej Atlas Arenie, która niewątpliwie wiodła w tym roku koncertowy prym, należał do zespołu The Offspring. Mocne brzmienie, lekka sceniczna wariacja i dużo hałasu. Jak to zniosłam?
Zespoły grające muzykę z pogranicza popu i rocka mają to do siebie, że zaskarbiają sobie uwagę dwóch różnych grup fanów (a może i więcej!), dzięki swojej elastyczności, a przy tym zachowaniu profesjonalizmu W Polsce takim gagatkiem jest Krzysztof Zalewski, który świetnie świewa i równie świetnie wygląda, a od fanów odpędzić się nie może. Ameryka ma takich perełek wiele, ale dziś będzie tylko o jednej.
Wśród radiowych hitów wyróżnić można te, które są sezonowe i w swoim piku słuchalności prawie wychodzą z lodówki, oraz takie, które są ponadczasowe, nie męczą, a gdy tylko pojawią się w radio, automatycznie nie chce się zmieniać stacji. Twórczość Maggie Reilly należy do tych drugich.
Wrzesień przypieczętowałam koncertem, który był dla mnie niezwykłym zaskoczeniem. Dużo ludzi, roczniki raczej starsze, a przy tym dużo energii i bardzo późna pora koncertowa. NENA postanowiła odwiedzić Progresję, a ja nie omieszkałam towarzyszyć jej tego wieczoru.
Wrzesień obfitował w kilka ważnych, muzycznych wydarzeń. Zarówno tych bliższych, jak i dalszych. Pozwolił odwiedzić znane i lubiane miejsca, ale też poznać zupełnie nowe. Takim był dla mnie Bar u Kuby. Mimo że Opole znam i lubię, nigdy dotąd zbieranie muzycznych doświadczeń mnie w to miejsce nie zaprowadziło. Aż dotąd.
To jeden z tych, koncertów, do których odlicza się dni i z góry wie się, że będą absolutną petardą. Nie tylko ze względu na miejsce charakteryzujące się dobrą akustyką, stosunkowo niewielką odległością od miejsca zamieszkania czy posiadaniem dobrego miejsca parkingowego tuż obok. Przede wszystkim ze względu na wybitnego wokalistę, który stanie na scenie i po prostu zaczaruje. Nawet tych, którzy przyszli na koncert tylko dlatego, aby potowarzyszyć swojej drugiej połówce.
Są takie koncerty, na widok zapowiedzi, których robi się ciepło na sercu. Bynajmniej nie dlatego, że pojawia się możliwość usłyszenia kogoś na żywo po raz wtóry. Istnieją zespoły, których nazwa przywołuje w głowie najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. Pierwsze doświadczenia z muzyką, pierwsze plakaty wieszane na ścianie. Tak działa JUST5, który zjawił się na Opolszczyźnie, aby ogrzać moje serduszko.
To drugi koncert z tegorocznych, na które najbardziej czekałam. Pewnie dlatego, że większość tegorocznych muzycznych wojaży dotyczy starszych kapel, których repertuaru nie znam wybitnie. W przypadku tego Artysty miałam pewność, że od początku do końca będę śpiewać i tańczyć. I wcale się nie pomyliłam!
Byłam w tym roku na koncercie, który przeniósł mnie do lat młodości. Był to występ Basshuntera. Postanowiłam się ponownie odmłodzić, tym razem jadąc jednak na muzyczne wydarzenie z udziałem Danzela.
Mojego koncertowego wariactwa ciąg dalszy. Prosto z AC/DC pojechałam do Łodzi, bo tam czekał mnie zupełnie inny klimat, mniejsze korki i ładniejsza pogoda. A na scenie? Lionel Richie!