Zwariowana sobota. Gdzieś tam ledwo dysząc i usypiając na stojąco jadę na koncert, a w zasadzie dwa koncerty. Nie pcham się pod samą scenę. Dziwne, prawda? To chyba starość.
środa, 15 lipca 2015
wtorek, 14 lipca 2015
Lubisz "Disco Polo"?
Disco polo uchodzi za gatunek muzyczny, który wiele osób krytykuje, wyśmiewa, uważa za "tanią muzykę". Jednak gdy na imprezie ktoś włączy pierwszy, lepszy kawałek disco, wszyscy znają tekst i zaczynają się bawić. Podejrzewam, że gdy w kinach pojawił się film "Disco Polo", również byli tacy, którzy go na "Dzień dobry" skrytykowali, a później sami cichaczem udali się do kina i rewelacyjnie bawili. Zdecydowanie jest się na czym bawić.
sobota, 11 lipca 2015
Pięć sposobów na udane wakacje.
Trudno przeoczyć fakt, iż nadszedł czas wakacji. Ulice zrobiły się jakby bardziej zatłoczone, od rana słychać krzyki u sąsiadów na podwórku, a i lody ze sklepowych zamrażarek szybciej uciekają. Wakacje jednak nie zawsze łączą się z przyjemnościami i pobytem w ciepłych krajach. Czasami bywa tak, że trzeba je spędzić w domu, wśród tych, z którymi dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. Jak to wszystko przetrwać? To proste!
piątek, 10 lipca 2015
Ελλάδα, είσαι όμορφη!
Ciepełko, które kocham, beztroska, którą szanuję oraz ludzie, którzy mnie inspirują- tyle dobrego spotkałam w Grecji.
piątek, 3 lipca 2015
Dzień Dobry Nyso!
Tradycyjnie o tej porze roku bierze mnie na wspominki. To ten czas, kiedy pierwsze "pozlotowe" emocje opadają, człowiek w końcu czuje się wyspany i zaczyna odtwarzać najlepsze momenty wyjątkowego, nyskiego spotkania.
czwartek, 4 czerwca 2015
Romans.
Romansując z Wiśniewskim natrafiłam na "Intymną teorię względności". Książka niby banalna, bo zarówno okładką, jak i formą treści przypomina te, o których ostatnio pisałam. Jednak jest w niej coś minimalnie lepszego. Głębiej opisuje ludzkie problemy i oczekiwania wobec życia.
wtorek, 2 czerwca 2015
"Sceny z życia za ścianą".
Możesz napisać, że nudzę. Wcale się nie obrażę. Ale ON mnie nie nudzi w ogóle. Janusz Leon Wiśniewski i Jego kolejna, dobra książka. Tu i teraz!
niedziela, 31 maja 2015
Och, jak ja lubię zbliżenia...
... szczególnie te z wyjątkowymi książkami. Jedną z takich książek wzięłam w dłoń dzisiejszego popołudnia i stwierdzam, że było to udane popołudnie.
Kobieca przypadłość, czyli "Zespoły napięć".
Od mistrzów pisarstwa oczekuje się dobrego tematu, odpowiedniego doboru słów, ale przede wszystkim prawdy. Prawdy w tym, co prezentują i czym dzielą się z czytelnikiem. Takiego mistrza pisarstwa spotkałam podczas lektury "S@motność w sieci". Niedawno zetknęłam się z nim po raz drugi i coś czuję, że nie ostatni.
sobota, 30 maja 2015
House of Cards.
Jak widać, nadrabiam zaległości. Dość duże, bo te sprzed półtorej roku, ale najważniejsze, że nadrabiam je owocnie.
piątek, 29 maja 2015
czwartek, 21 maja 2015
"Fala". Jarocin 1985r.
Nocka. Gdzieś pomiędzy ogarnianiem wesela, a prasowaniem ubrań zerkam na prawo. Szef ogląda filmy. To jakaś komedia, to Herkules z porządną dawką wulgaryzmów. Po chwili zaczynamy gadkę na temat Jarocina, dobrej muzyki i wspaniałych, festiwalowych wspomnień. Nim się obejrzałam, na ekranie laptopa pojawia się "Fala". Słyszę, że to dobre, że warte obejrzenia, że "jak można nie znać". Szef zostawia laptopa. Niesamowicie mnie korci, ale grzecznie odmawiam oglądania i wracam do obowiązków...
... wracam, ale w głowie wciąż mam "Falę". W domu zasiadam do niej na spokojnie i wysuwam swoje wnioski. Wnioski nie byle jakie.
... wracam, ale w głowie wciąż mam "Falę". W domu zasiadam do niej na spokojnie i wysuwam swoje wnioski. Wnioski nie byle jakie.
środa, 20 maja 2015
Shata QS i Jej Mr. Mankind.
Człowiek z natury szybko przyzwyczaja się do dobra. Trudno mu później wyjść poza ramy wygody i własnego gustu. Czasem jednak TRZEBA się przełamać. Czasem jednak WARTO się przełamać. Zrobiłam to i sięgnęłam po totalnie nie moją bajkę muzyczną.
Sięgnęłam po stosunkowo świeżą, bo marcową płytę Małgorzaty Kuś. Okładka bardzo prosta. Powiedziałabym, że konkretna i bardzo kobieca. Płyta liczy jedenaście kawałków, w tym dwa w języku polskim.
piątek, 15 maja 2015
Mela Koteluk i Happysad, czyli wieczór idealny.
"Marzenia są po to, żeby je spełniać". Słowa tak oklepane, często słyszane i nieraz sobie wmawiane. No cóżżż... postanowiłam spróbować z tymi marzeniami i nawet mi się to udało.
Pięknego, ciepłego, dziewiątego dnia maja bieżącego roku udałam się tam, gdzie w tygodniu raczej być nie lubię. Tak, udałam się do Opola. Cel miałam zacny, w dodatku byłam podniesiona na duchu poprzedzającą to wydarzenie imprezą.
Pierwszy koncert dała Mela. Piękna, utalentowana, o niesamowitym wokalu i nietuzinkowym stroju, niczym Maryla Rodowicz. Nie będę nikogo oszukiwała, zależało mi najbardziej na "Melodii Ulotnej". Gdy się doczekałam, moja twarz była rozpromieniona niczym słońce, którego już w zasadzie zaczynało brakować.
I kwalifikacja Pucharu Śląska Opolskiego- Chocim, 09.05.2015r.
Na takiej imprezie jeszcze nie byłam. Tym bardziej miło mi o niej napisać.
Sobota. Ciepła, pochmurna, WOLNA! Udaję się tam, gdzie stawiałam swoje pierwsze kroki w jeździe konnej. Czego tam doświadczam?
Pięknych widoków, ładnych zapachów, szczerych uśmiechów.
Sobota. Ciepła, pochmurna, WOLNA! Udaję się tam, gdzie stawiałam swoje pierwsze kroki w jeździe konnej. Czego tam doświadczam?
Pięknych widoków, ładnych zapachów, szczerych uśmiechów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



