Odkąd pamiętam w moim domu istniał sprawiedliwy podział między mną, a rodzeństwem. Każdy z Nas pamiętał, że głupiego batonika, którego dostaliśmy od znajomych naszych rodziców musimy podzielić na trzy równe części. RÓWNE. Nie było w tym nic dziwnego.
Każdy z Nas wiedział, że na stole mają się znaleźć trzy kubki do śniadania, że paczka chipsów zostaje rozsypana do trzech jednakowych miseczek, że każdy musi odbyć podróż w samochodzie na środkowym miejscu tylnej kanapy (to było niczym kara, którą dzieliliśmy się sprawiedliwie).
JAK JEST TERAZ?





